Produkty

CO WIEMY NA TEMAT KONOPI?

Obecnie konopie cieszą się złą sławą i wiąże się je jedynie z jedną ich odmianą, z konopiami indyjskimi i ich właściwościami narkotyzującymi (wysoka zawartość psychoaktywnego składnika THC). Wiadomo jednak, że odmiana konopi siewnych jest dozwolona prawnie, gdyż zawiera ona śladowe ilości tej psychoaktywnej substancji. Wytwarza się z niej składnik, który ma duże zastosowanie medyczne.

Roślina ta występuje w górach Ałtaj, Tienszan, na Zakałkaziu i w Afganistanie. Jako roślina uprawna występuje w różnych częściach świata. Konopie są bezproblemowe jeśli chodzi o uprawę, nie wymagają nawadniania ani nawożenia. Konopie było znane człowiekowi od wieków. Nasiona pochodzą prawdopodobnie ze środkowej Azji, a pierwsze wzmianki pojawiają się w chińskim traktacie o rolnictwie z XVI w. p. n. e. Podobno konopie uprawiali Jerzy Waszyngton czy Thomas Jefferson. W naszym kraju konopie stanowiło podstawę rolnictwa, przemysłu celulozowego, tkackiego, powroźniczego, modelarskiego i budowlanego. W leczeniu stosowano natomiast nalewki, maści i oleje na każde właściwie dolegliwości.

Włókna wytwarzane z konopi wykorzystywane są na różne sposoby, oto kilka przykładów.

1. W przemyśle odzieżowym, gdzie wytwarzane są lekkie, wytrzymałe i przewiewne ubrania.

2. W przemyśle samochodowym wykorzystywane przy produkcji karoserii, przykładem są tu egzemplarze samochodów firm takich jak Henry Ford (1941) czy Lotus Cars.

3. W szkutnictwie do końca XIX w. ponad połowa olinowania wszystkich okrętów była wykonana z włókien konopnych.

4. Strzępki konopne wykorzystuje się do ekologicznego ocieplania domów.

5. Odpady produkcyjne wykorzystuje się jako paszę a nasiona są karmą dla ptaków.

6. Nasiona konopi obniżają poziom cholesterolu we krwi, zmniejszają stres, wspomagają odporność, poprawiają pracę układu pokarmowego.

7. Olej konopny wykorzystywany jest w pielęgnacji skóry, przy produkcji kremów, balsamów, mleczek na oparzenia, w kremach na trądzik, łuszczycę i atopowe zapalenie skóry. Podkreśla się jego silne działanie przeciwzapalne i regenerujące.

8. Odporność włókien konopnych na procesy gnilne czyni je odpowiednimi do produkcji wężów pożarniczych, nici chirurgicznych czy saszetek do herbaty.

9. Paździerze mają porowatą strukturę i wykorzystywane są jako podłoże w uprawach szklarniowych oraz jako ściółka dla zwierząt.

10. Orzeszki konopne są bardzo bogate w białko, mają też wysoki poziom aminokwasów, o czym pamiętają wegetarianie i sportowcy, wykorzystując je w swoich dietach.

11. Uprawiane w towarzystwie innych roślin, odstraszają szkodniki takie jak stonka czy bielik kapustnik.

12. Z konopi wytwarza się paliwo z wykorzystaniem metanolu – mamy wtedy zamiennik oleju napędowego, który jest bardzo ekologiczny, produkuje o 70% mniej sadzy niż olej z ropy naftowej, tym samym dużo mniej trujących substancji chemicznych przedostaje się do biosfery.

Bóg, który pali gandzię

W hinduizmie konopie indyjskie są świętą rośliną, związaną z bogiem Sziwą, który namiętnie pali konopie. Może w tym tkwi sekret jego zdrowia i długiego życia? Podczas świąt Szivaratri lub Holi dozwolone jest palenie przez ascetów w małej ilości gandzi albo spożywanie bhangu (napój z mleka, migdałów i konopi), wszystko w kontekście religijnym. Szivaratri wypada w dzień na przełomie lutego i marca, jest to dzień, w którym spożywanie konopi w Indiach, Nepalu jest „tolerowane” i „legalne”, bo nosi znamiona świętości i lecznictwa. W Katmandu w świątyni Pashupathi Nath i pomniejszych świątyniach, wierni składają ofiarę z konopi indyjskich, gromadzą się miliony ludzi, wędrowni asceci w otoczeni tłumów śpiewają, modlą się, malują twarze, ćwiczą jogę, rozdają błogosławieństwa i palą gandzię – wszystko ku czci Sziwy, zbawiciela, który uwolnił świat od ciemności i trucizny.

Ciekawym dokumentem o wpływie tej rośliny jest raport Anglików, dotyczący konopi w ich indyjskich koloniach z XIX wieku (Raport Komisji d/s Konopi w Indiach – Indian Hemp Drugs Commission Report, 1894). Wskazano, że są one używane od niepamiętnych czasów i nierozerwalne z hinduską religią. W micie o ubijaniu oceanu mleka pojawia się geneza powstania napoju konopnego o nazwie bhang. Napój ten Sziwa wykonał z własnego ciała, dlatego nazywa się go „zrodzony z ciała”. Według innych podań, z nieba spadł nektar i wyrosła roślina bhang – dzięki temu nektarowi asceci i mędrcy osiągają jedność z bóstwem. Ci, którzy nie spożywają tego napoju, tracą prawo szczęścia w tym życiu i w życiu przyszłym, mają być wrzuceni do piekła. Podobno samo patrzenie na bhand oczyszcza niczym tysiąc pielgrzymek. A kto pije bhang dla przyjemności, dla zabawy, bez obrzędów religijnych, jest grzesznikiem.

Studenci, którzy mają dostęp do świętych ksiąg w Beanres, dostają napój przed studiami, a w Benares, Ujjain i innych świętych miejscach jogini, bairagis i sanyasis biorą duże łyki tego napoju, by skoncentrować swoje myśli na Wieczności. W napoju zamieszkuje Wielki Duch, hinduski poeta Sziwy, który przychodzi do pijącego, mówi mu, że rozjaśnia ignorancję i jest dawcą wiedzy. Kto pije bhang, pije jakby Sziwę, dusza tego człowieka „sunie w oceanie istnienia od męczącego oślepionego materią „ja”. Konopie są dla Hindusów „dawczyniami radości”, „drogowskazem do nieba”, „niebiańskim przewodnikiem”, „niebem biedaka”, „pocieszycielką strapionych”. Zakaz albo ograniczony dostęp do tego ziela wywołałby dużo cierpienia, niezadowolenia a nawet gniewu. Liście konopi są dla Hindusa duchem wolności i wiedzy, o tym jak są ważne, świadczy fakt, że podobnie jak na Biblię, na liść konopi składane są przysięgi.

Inne hinduskie poematy wspominają, że Sziwa przyniósł konopie z Himalajów i dał je ludziom. Znany jest w związku z tym wydarzeniem jako Władca Bhang. Na obrazach często widać, jak Sziwa raczy się konopiami, które podaje mu żona Parwati, a w tle ich syn Ganesz szykuje w moździerzu kolejne porcje napoju. Są również opowieści o odkryciu marihuany, które wiążą się z kłopotami rodzinnymi tych bóstw. Kiedyś Sziwa był wściekły po jakiejś kłótni w domu i poszedł w pole, by się wyciszyć. Tam usiadł w cieniu pewnej rośliny, zerwał jej liście, zjadł je i bhang go uspokoił. Inna legenda mówi o tym, jak Parwati dawała mężowi liście konopi, by nie zdradzał jej z nimfami. Dzięki właściwościom tej rośliny Sziwa zasmakował w szczęściu rodzinnym i spędzał znów wszystkie noce i dni przy boku Parwati. Zażywali liście konopi zawsze, gdy się łączyli.

Szczęście idzie w parze z mądrością, rozumem, a ten do głowy musi jakąś drogą wchodzić. I tutaj idealnie pasują słowa naszego polskiego bohatera powieści:

Radziłem mu – mówił – iżby siemię konopne w kieszeni nosił i po trochu spożywał. To tak ci się do tego przyzwyczaił, że teraz coraz to ziarno wyjmie, wrzuci do gęby, rozgryzie, miazgę zje, a łuskwinę wyplunie. W nocy, jak się obudzi, także to czyni. Od tej pory tak mu się dowcip zaostrzył, że i najbliżsi go nie poznają. – Jakże to? – pytał starosta kałuski. – Bo w konopiach oleum się znajduje, przez co i w głowie jedzącemu go przybywa. – Bodajże waszą mość! – rzekł jeden z pułkowników. – Toż w brzuchu oleju przybywa, nie w głowie. – Est modus in rebus! – rzecze na to Zagłoba – trzeba co najwięcej wina pić: oleum, jako lżejsze, zawsze będzie na wierzchu, wino zaś, które i bez tego idzie do głowy, poniesie ze sobą każdą cnotliwą substancję…(H. Sienkiewicz, Potop, t. 3)

Tak mówił pan Zagłoba i znał się na rzeczy!

  • Brak produktów